Śledztwo umorzone. Urzędnicy nie odpowiedzą za tragedię w Pniewitem

(mo)
W tragicznym wypadku na przejeździe w Pniewitem zginęło dwoje dzieci
W tragicznym wypadku na przejeździe w Pniewitem zginęło dwoje dzieci Jacek Smarz
Urzędników nie można obciążyć odpowiedzialnością za tragiczny wypadek na przejeździe w Pniewitem - uznała prokuratura.

Do tragicznego wypadku na przejeździe kolejowym w Pniewitem (pow. chełmiński) doszło w czerwcu 2015. Zginęło w nim dwoje dzieci: 3-letnia Zosia i 7-letni Mateusz. Razem z rodzicami jechali na wakacje. Za kierownicą siedziała mama, Kamila Osuch, która nie zauważyła nadjeżdżającego pociągu, który z dużą prędkością uderzył w auto. Przeżyli tylko rodzice.

Kamila Osuch wcześniej walczyła o poprawę bezpieczeństwa na tym przejeździe, m.in. wnioskując do PKP o sygnalizację świetlną. Śledztwo w sprawie jej odpowiedzialności zostało umorzone.

Jak się okazuje, winnych dramatu nie ma także po stronie urzędników nie m. Jak ustalili śledczy, droga, którą przecina torowisko formalnie nie istnieje. Nie należy ani do gminy, ani do państwa. Nie ma więc kogo pociągnąć do odpowiedzialności.

- Nie można tego zrobić z kilku względów. Przede wszystkim ten przejazd nie był niebezpieczny, ale wymagał wzmożonej obserwacji drogi z dwóch stron, z których mogły nadjechać pociągi. Spełniał określone wymogi. Natomiast prokurator ustalił, że droga, która prowadził do przejazdu nie była drogą publiczną. Nie obowiązują tam więc warunki techniczne - wyjaśniał dziś Andrzej Kukawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu, na antenie TVN24.

Czytaj również: 2,5-latka zginęła pod kołami koparki. Policja szuka świadków zdarzenia

Decyzja o umorzeniu dziwi tym bardziej, że tak Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych, jak i Urząd Transportu Kolejowego uznały przejazd za niebezpieczny. Po ich raportach stanowiska stracili wysocy rangą urzędnicy kolei, m.in. z Bydgoszczy.

- Skoro prokuratura dowodzi, że w miejscu wypadku nie było drogi publicznej ani przejazdu kolejowego, to należy wyjaśnić, jaki podmiot oznakował tę drogę oraz przejazd znakami drogowymi, w tym znakiem STOP. A także: dlaczego w ramach rewitalizacji linii kolejowej wykonano przejazd kolejowy w miejscu, gdzie w ogóle nie powinien się on znaleźć - mówi adw. Maciej Kołyszko, pełnomocnik pani Kamili.

Umorzenie postępowania wobec matki, która wjechała autem pod pociąg w Pniewitem

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie