Napad na księdza pod Chełmnem: jest wyrok! Kapłan wybaczył i chce odwiedzić sprawców w więzieniu

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Napad na księdza pod Chełmnem: jest wyrok! Kapłan wybaczył i chce odwiedzić sprawców w więzieniu archiwum
4,5 roku oraz 3,5 roku bezwzględnego więzienia - to wyrok dla Sebastiana Sz. i Krystiana Sz. Bracia brutalnie pobili i okradli księdza na plebanii w Górnych Wymiarach pod Chełmnem. Kapłan sam otworzył drzwi oprawcom, bo ich znał i pomagał tej rodzinie...

- Wyrok jest już prawomocny, ponieważ sprawcy dobrowolnie poddali się karze, ustalonej z prokuraturą. Za dokonanie rozboju na księdzu starszy z braci, 31-letni Sebastian Sz., skazany został na 4 lata i 6 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności (był już wcześniej karany, odpowiadał w warunkach recydywy), a młodszy 21-letni Krystian Sz. na karę 3 lat i 6 miesięcy bezwzględnego więzienia. Wobec obu Sąd Rejonowy w Chełmnie orzekł również obowiązek naprawienia szkody. Prokuraturę wyrok satysfakcjonuje, bo jak wspomniałam, kara była wcześniej z nami ustalana - mówi Grażyna Wiącek, prokurator rejonowa w Chełmnie.

Zobacz wideo: Bezpieczeństwo na drogach jesienią. O tym trzeba pamiętać

O tej napaści na księdza było głośno w całym kraju. Porażała nie tylko brutalność sprawców, ale i okoliczności całej sprawy: duchowny wcześniej pomagał rodzinie swoich oprawców. Do dramatycznych wydarzeń doszło 3 marca 2020 roku, późnym popołudniem. Tego dnia bracia Sz. od rana pili alkohol. To podczas libacji jeden z nich wpadł na pomysł obrabowania plebanii w Górnych Wymiarach (powiat chełmiński). Ksiądz Mirosław, proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, sam otworzył drzwi napastnikom. Po pierwsze, spodziewał się tego dnia gości. Po drugie, znał Sebastiana i Krystiana - pomagał ich rodzinie.

Mężczyźni nie przyszli jednak ani po pomoc, ani z podziękowaniami. Pijani brutalnie zaatakowali kapłana. Bili go około dziesięciu minut, także wtedy, gdy od ciosów przewrócił się na ziemię. Ciosy wymierzali pięściami w twarz i głowę. Grozili śmiercią, obrabowali, a na koniec kazali jeszcze księdzu napisać oświadczenie, że wszystkie przedmioty im podarował. Z plebanii wynieśli: laptopa i telefon komórkowy proboszcza, 1500 zł, butelkę wina mszalnego i trzy pary nowych skarpet.

Rannego i półprzytomnego proboszcza sprawcy zostawili leżącego na podłodze, a sami usatysfakcjonowani wrócili do domu w położonej niedaleko małej wsi Kolno (gmina Chełmno). Po drodze wstąpili do sklepu spożywczego, gdzie na alkohol wydali część zrabowanych pieniędzy. Wino mszalne, już w domu, wypiła ich matka. Pobity ksiądz tymczasem doszedł do siebie i wezwał policję.

Bracia Sz. zostali zatrzymani już 3 godziny po napadzie. Mieli w organizmie ok. 1,8 promila alkoholu. Policjantom pomógł pies tropiący. Udało się odzyskać najcenniejsze skradzione przedmioty oraz 1300 zł. Pozostałe pieniądze sprawcy zdążyli wydać. Mszalny trunek, według ich zeznań, wypiła matka. Ślad zaginął natomiast po skarpetach i kartce z oświadczeniem, które Sebastian i Krystian Sz. nakazali napisać pobitemu księdzu.

Wideo policji z zatrzymania:

Obaj bracia szybko usłyszeli zarzuty rozboju i trafili za kraty w Grudziądzu - w ramach tymczasowego aresztu. Od momentu zatrzymania nie wyszli już na wolność. Śledztwo w ich sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Chełmnie. Trwało dość długo m.in. z uwagi na konieczność badania i opiniowania psychiatrycznego jednego z braci, co w warunkach pandemii nie było i nie jest nadal proste.

Trwa głosowanie...

Czy kierunki inżynierskie to przyszłość edukacji?

W lipcu br. śledczy skierowali do sądu akt oskarżenia. Wyrok zapadł niedawno i jako ten wynikający z dobrowolnego poddania się karze - jest już prawomocny. Za dokonanie rozboju groziło napastnikom maksymalnie 12 lat więzienia. Kary, jakie im wymierzono, prokuratura uznaje za adekwatne.

- Pokrzywdzony ksiądz podkreślał, że niczego nie chce od oskarżonych - żadnego zadośćuczynienia. Podkreślił, że im wybacza. Wiemy, że planuje odwiedzić braci w zakładzie karnym, gdy tylko zniesione zostaną obostrzenia związane z pandemią - przekazuje prokurator rejonowa Grażyna Wiącek.

Proboszcz wrócił do zdrowia i kapłańskiej posługi. Parafianie w Górnych Wymiarach jednak, tak samo zresztą jak ich duszpasterz, długo jednak nie zapomną wydarzeń z marca br. Dla wielu wciąż nie do pojęcia jest to, że napaści dopuścili się członkowie rodziny, którą ks. Mirosław dobrze znał i której tyle pomógł. Nagromadzenie problemów w tej rodzinie, takich jak nałogi i niedostatek, w opinii parafian rozboju nie tłumaczą. Sam proboszcz jednak, odkąd tylko doszedł do zdrowia, publicznie wypowiadać się na temat napaści i sprawców nie chciał. "Czuję się dobrze. Wszystko jest już w porządku" - mówił dziennikarzom lokalnej prasy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie